Go to Top

Katastrofa promu Columbia – odzyskiwanie danych dla NASA

Dyski dostarczane do laboratoriów Kroll Ontrack, to ofiary prawie wszystkich możliwych wypadków losowych. Dane są przez naszych specjalistów ratowane po powodzi, pożarze, po wypadkach samochodowych, katastrofach lotniczych, próbach zacierania śladów przez przestępców, a także po ogromnej ilości codziennych, prozaicznych incydentów z udziałem komputera. Jednak jeden z najbardziej spektakularnych przypadków, z jakim przyszło im się zmierzyć, daleki był od przyziemnej codzienności.

1 lutego 2003 roku wracając z misji kosmicznej, wahadłowiec Columbia rozpadł się podczas wchodzenia w ziemską atmosferę. Mały kawałek pianki izolacyjnej odpadł i uszkodził lewe skrzydło, co stało się bezpośrednia przyczyną katastrofy, w której zginęła cała 7-osobowa załoga, a szczątki promu rozrzucone zostały na olbrzymim obszarze, obejmujacym dwa amerykańskie stany – Teksas i Luizjanę. Odnalezienie fragmentów wahadłowca zajęło więc wiele czasu, co tłumaczy fakt, że dopiero sześć miesięcy po katastrofie udało się odnaleźć dysk twardy zawierający wyniki badań naukowych przeprowadzonych podczas 15-dniowej misji Columbii w kosmosie.

Dysk ten nie mógł być w dobrym stanie. Razem z promem spłonął w termosferze, a następnie spadł z ogromnej wysokości wprost do jeziora, na którego dnie przeleżał kolejne pół roku. Obudowa dysku była więc strzaskana i stopiona, a wnętrze spalone i zalane. Nic więc dziwnego, że NASA nie chciało podejmować się próby odzyskania z niego danych. Ostatnią deską ratunku byli więc specjaliści z Kroll Ontrack i odzyskiwanie danych w laboratorium.

Podstawowym problemem było dotarcie do serca dysku, zawierajacego wszystkie dane, a więc do talerza z nośnikiem magnetycznym. Po kilkudniowej pracy nad usuwaniem stopionych i strzaskanych elementów otaczających talerz i oczyszczaniu nośnika, dokonano optymistycznego odkrycia – dysk zapisany był tylko do połowy (było to możliwie dlatego, że NASA nadal używała archaicznego oprogramowania, które zapisuje dane linearnie, a nie tak jak współczesne systemy – w sposób rozproszony na całym dysku; równie archaicznego systemu do dziś używają amerykańskie wyrzutnie głowic jądrowych) i zapisana część nośnika nie uległa uszkodzeniu.

Od tego miejsca to już historia sukcesu – z dysku zniszczonego gorącą plazmą, ogromnym ciśnieniem, przeciążeniem grawitacyjnym, a wreszcie wodą i upływającym czasem, udało się odzyskać aż 99% danych. Z danych tych naukowcy NASA byli w stanie odtworzyc wyniki badań i eksperymentów przeprowadanych przez załogę podczas obecności w przestrzeni kosmicznej, dzięki czemu ich misja – tak tragicznie zakończona – nie poszła na marne i ma szansę wpłynąć na rozwój nauki i technologii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *